21 stycznia, 2020 przez admin

Jak NIE wdrażać rozwiązań HR – Oracle Polska

  Wystąpienie Antoniny Hołówko i Łukasza Sobkowicza (Oracle Polska) podczas wydarzenia o cyfryzacji (6 grudnia 2019), pt. „Cyfryzacja HR na świecie i w Polsce”.  


9 stycznia, 2020 przez admin

Cyfryzacja HR na świecie i w Polsce – Prof. dr hab. Tomasz Rostkowski

Wystąpienie Prof. dr hab. Tomasza Rostkowskiego (SGH) podczas wydarzenia o cyfryzacji (6 grudnia 2019), pt. „Cyfryzacja HR na świecie i w Polsce”.      


16 grudnia, 2019 przez admin

ZPP partnerem PSHR

W grudniu 2019 Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Polskie Stowarzyszenie HR zawarły umowę ramową o wspieraniu się wzajemnie w celu promowania ich działalności i inicjatyw.


10 grudnia, 2019 przez admin

Kaczmarczyk: Turkus nie jest lepszy od innych modeli zarządzania, jest po prostu inny

Dzięki uprzejmości portalu Prawo.pl umieszczamy pełną treść rozmowy Agnieszki Matłacz z Pawłem Kaczmarczykiem – ekspertem PSHR – po naszym wydarzeniu „Turkusowe nieporozumienia”.


13 listopada, 2019 przez admin

Trendy w rekrutacji selekcji – wideorelacja

Prezentujemy pełne nagranie z konferencji „Trendy w rekrutacji i selekcji”, którą, dnia 7.11.2019, Polskie Stowarzyszenie HR organizowało we współpracy z firmami: Oracle Polska, Spengler Fox oraz Business Link oraz przy patronacie medialnym wydawnictwa Wolters Kluwer. W programie: – Prezentacja „Nowoczesne narzędzia w rekrutacji – czy nadchodzi zmierzch rekrutera?” – Pan Andrzej Nitecki (Regional Practice Leader, Human Capital Solutions, Spengler Fox), – Prezentacja „To nie jest czas na analogowy HR” – Pan Łukasz Sobkowicz (Human Capital Management Solutions, Oracle) – Prezentacja „Świadomość – zmiana w postawie kandydatów – jak prowadzić proces rekrutacji, żeby kandydat nie odrzucił oferty” – Pan Andrzej Nitecki (Regional Practice Leader, Human Capital Solutions, Spengler Fox), – Prezentacja „Next is flex. Przykłady elastycznego dopasowania biur do potrzeb pracodawcy i Pracownika” – Pan Maciej K. Król (Head of Sales and Standard Excellence, Business Link Sp. z.o.o.), – Dyskusja z uczestnikami.   Prezentacje z wydarzenia w formie PDF dostępne pod hasłem „trendy” na stronie wydarzenia.      


7 listopada, 2019 przez admin

Czy zastąpią nas roboty? Analiza wpływu sztucznej inteligencji oraz innych technologii na rynek pracy. Część 4.

Adam Pokrzywniak Pierwsza część artykułu Druga część artykułu Trzecia część artykułu   Kłody pod nogami kroczącego postępu   Negatywne reakcje klientów, kandydatów do pracy czy pracowników mogą w istotny sposób ograniczyć powszechność stosowania maszyn zastępujących ludzi w zawodach opartych na interakcjach międzyludzkich. W poprzedniej części artykułu pisałem o „dolinie niesamowitości”, czyli o zjawisku, kiedy interakcja z robotem wywołuje niechęć u człowieka. Ponadto, podany przykład rosnącej popularności HireVue pokazuje jak zastosowanie AI w rekrutacji i selekcji może wywołać negatywne reakcje u kandydatów do pracy. Czy na tej podstawie można mieć nadzieję, że w rozmowach handlowych czy rekrutacyjnych cały czas będzie dominować pierwiastek ludzki (przynajmniej w nadchodzącej dekadzie), a roboty będą zaledwie asystentami, którzy umówią spotkanie lub wyręczą ludzi w prostych powtarzalnych czynnościach, jak wypełnienie formularza? Myślę, że tak, szczególnie na poziomie rekrutacji na wyższe stanowiska niż tzw. „entry-level” oraz w sprzedaży wymagającej zrozumienia klienta i przekonania tegoż klienta do określonego wariantu produktu. Podobnie można liczyć na to, że chatboty wkrótce będą robić notatki za lekarzy, którzy w trakcie badania pacjenta będą dyktować maszynie przebieg wizyty. Mimo postępu w rozwoju diagnostyki medycznej w wykonaniu maszyn, wielu pacjentów, szczególnie w krajach rozwiniętych może mieć opór przed oddaniem swojego zdrowia w ręce robotów. Badanie przeprowadzone przez PWC na próbie 12.000 osób z różnych krajów pokazało, że większość osób w takich krajach jak Nigeria, Turcja czy RPA była skłonna powierzyć opiekę medyczną sztucznej inteligencji, włączając w tę opiekę także przeprowadzanie operacji. Natomiast w Niemczech, Belgii oraz UK odsetek chętnych nie przekroczył jednej trzeciej respondentów. Nasze nastawienie do kontaktów z AI może stanowić barierę albo katalizator rozwoju powszechnego zastosowania botów niezależnie od efektów prac w informatycznych laboratoriach. Ograniczenia automatyzacji, oprócz tak czysto ludzko-osobistego aspektu opisanego powyżej, mogą mieć charakter polityczny a także ekonomiczny. W 1589 roku William Lee udał się na dwór królowej Wielkiej Brytanii, Elżbiety I, w celu uzyskania patentu swojego wynalazku – maszyny do produkcji pończoch. Patentu jednak nie uzyskał, co pewnie samo w sobie było zaskakujące dla pana Lee, ale uzasadnienie mogło wzbudzić jeszcze większe zdziwienie. Królowa bowiem powołała się na troskę o swoich podwładnych. Obawiała się, że stracą pracę ludzie wykonujący te czynności ręcznie, przez co staną się żebrakami. Opór cechu rzemieślniczego był tak silny, że Wiliam Lee został zmuszony do opuszczenia Wielkiej Brytanii. Jako ciekawostkę warto odnotować fakt, że blisko 200 lat później, brytyjski parlament uchwalił prawo, które za niszczenie maszyn przewidywało karę śmierci(!). Dziś ani jeden ani drugi akt prawny nie wydają się prawdopodobne, ale rosnące bezrobocie lub perspektywa zubożenia dużych grup społecznych może uruchomić polityczne mechanizmy, które powstrzymają rozwój automatyzacji, przynajmniej w niektórych obszarach. Choć politycy wykazują się nieudolnością w wielu aspektach, to umiejętność wykorzystywania i budowania strachu mają dobrze opanowaną. W ramach politycznych czy regulacyjnych ograniczeń należy też zwrócić uwagę na ochronę danych osobowych. Sztuczna inteligencja może być tak dobra jak rzetelne i kompletne są dane, z których ona korzysta. Obostrzenia prawne w dostępie do tych danych mogą utrudnić aplikację technologii, np. w bankowości czy służbie zdrowia. Ograniczenia te pewnie w mniejszym stopniu dotkną Chiny czy USA, które już przodują w rozwoju uczenia maszynowego, ale UE zdaje się przykładać większą wagę do ochrony danych osobowych. Sama dostępność technologii wcale nie musi oznaczać, że będzie ona wykorzystywana na szeroką skalę. PWC w swoim raporcie zwraca uwagę, że infrastruktura telekomunikacyjna, szczególnie w krajach rozwijających się może być niewystarczająca do aplikacji sztucznej inteligencji w gospodarce. W niektórych krajach rozwiniętych sytuacja paradoksalnie może wcale nie być wiele lepsza, bo choć infrastruktura już jest, to może być ona niedopasowana do masowego wykorzystania uczenia maszynowego w wielu różnych obszarach. Sztuczna inteligencja bowiem dla swojej skuteczności wymaga dostępu do ogromnej liczby danych (big data), co z kolei wymaga choćby znacznej przepustowości łączy sieciowych. Roboty nie mają „wiedzy” w sobie, ale przez dostęp do zewnętrznych serwerów, w których dokonuje się analiza danych, są w stanie wykorzystać rozwiązania oparte na uczeniu maszynowym. Stwierdzenie, że przedsiębiorstwom musi się opłacać, aby wykorzystać sztuczną inteligencję, jest na tyle banalne, że prawie nie warto go prezentować. To jednak kalkulacja ekonomiczna, pomijając modę, która także wywiera wpływ na niektóre firmy, może stanowić istotne ograniczenie stosowania nowoczesnych technologii. Jeżeli opór społeczny i polityczny będą znaczne, wówczas automatyzacja działu sprzedaży czy obsługi klienta, mimo spadających kosztów, może być ekonomicznie nieuzasadniona, gdyż produktywność zamiast wzrastać może spadać. Cóż z tego, że 100 osób zastąpimy komputerem, jeśli stracimy 3000 klientów?   Podróż w nieznane Czego możemy się zatem spodziewać? Przewidywanie w perspektywie kilku dekad wydaje się pozbawione sensu, chyba, że dla intelektualnej rozrywki. Postęp w rozwoju nowoczesnych technologii, w tym sztucznej inteligencji, jest tak szybki, że próba wyobrażenia sobie rynku pracy za 50 czy nawet 30 lat, to czysta fantastyka. Nie można wykluczyć pojawienia się Super AI, co zmieniłoby już naprawdę wszystko. Zainteresowanych odsyłam do podcastu (odcinek 14) na portalu http://ryzykonomia.pl/, którego autor, Jerzy Podlewski referuje przewidywania Nicka Bostroma, szwedzkiego filozofa, kierownika instytutu Future of Humanity na Uniwersytecie w Oxfordzie. W najbliższych kilku latach można się jednak spodziewać rozwoju interface’ów między maszynami a ludźmi w taki sposób, że to komputery i roboty będą się dostosowywać do nas, a nie my do nich. Na stronie platformy Business Dialog można znaleźć artykuł powołujący się na analizę instytutu Gartnera, zgodnie z którym, w najbliższym czasie to nasze, ludzkie potrzeby, przyzwyczajenia, wygoda i struktury poznawcze będą w centrum zainteresowania badaczy oraz firm technologicznych  (https://dfe.org.pl/technologia-people-literate-zadanie-na-najblizsze-lata/). Projekt AlterEgo jest tego dobrym ucieleśnieniem. Sztuczna inteligencja połączoną z naszym ciałem, zespolona z nami stanowi rozwinięcie naszych struktur poznawczych. Wprawdzie AI nie czyta w naszych myślach, choć na pierwszy rzut oka tak to może wyglądać. Więcej informacji nt. tego projektu można znaleźć tu https://www.media.mit.edu/projects/alterego/overview/ lub w krótkim filmie udostępnionym poniżej. Czyżby faza augmentacji, o której pisałem w poprzednim artykule miała miejsce już dziś? Owszem, z tym jednak zastrzeżeniem, że dziś pojawiają się wynalazki, otwartym pytaniem pozostaje perspektywa czasowa masowej implementacji tych wynalazków.         Co zatem z tym rynkiem pracy? Kończąc artykuł warto przywołać artykuł napisany przez 13 naukowców z takich uczelni jak np. MIT, Harvard University czy Boston University z 2019 roku pod wiele mówiącym tytułem „Toward understanding the impact of […]


28 października, 2019 przez admin

Konferencja Turkusowe nieporozumienia – wideorelacja i prezentacja

„Turkusowa organizacja” to wyrażenie wyjątkowo często stosowane w ostatnich latach. Prawie każdy o nich słyszał, prawie nikt ich nie doświadczył. Do turkusu kwalifikowane są najprzeróżniejsze formy mniej lub bardziej oświeconej hierarchii, zarządzania partycypacyjnego, ludzkiego traktowania ludzi w firmie. Często są one bardzo szlachetne. Nierzadko pozostają myśleniem życzeniowym i plastrem na ego tych, którzy lubią o sobie mówić „ludzki pan”, rozdając vouchery do fitness klubu. Podczas wydarzenia Turkusowe nieporozumienia, które miało miejsce 24.10.2019 r., odczarowaliśmy termin „turkusowy” i opowiedzieliśmy jaki jest naprawdę. Zapraszamy do obejrzenia wideorelacji z całego wydarzenia oraz pobrania prezentacji.


25 października, 2019 przez admin

Konferencja Sztuka i biznes – relacja

Dr Hanna Kinowska, Instytut Kapitału Ludzkiego, Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH Nowe formy współpracy liderów biznesu i przedstawicieli dziedzin artystycznych.   Zagadnienie nowych form współpracy liderów biznesu i przedstawicieli dziedzin artystycznych było przedmiotem dyskusji w ramach seminarium „Sztuka i biznes – inspiracje i współpraca” zorganizowanego przez Instytut Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. To unikatowe wydarzenie naukowe odbyło się 19 września 2019 r. przy współudziale: British Council, Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, Fundacji Art Transfer i Polskiego Stowarzyszenia HR. W auli najnowszego budynku w kampusie SGH zebrało się ponad stu przedstawicieli środowisk: artystycznych, biznesowych i naukowych. Celem seminarium było stworzenie platformy do dyskusji oraz współpracy świata artystycznego i biznesowego oraz zainicjowanie przedsięwzięć: edukacyjnych, eksperckich i badawczych. Seminarium otworzyli przedstawiciele władz uczelni: prof. dr hab. Piotr Wachowiak, prorektor ds. nauki i zarządzania, oraz prof. dr hab. Roman Sobiecki, dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie. Podczas powitania prof. dr hab. Agnieszka Wojtczuk-Turek, dyrektorka Instytutu Kapitału Ludzkiego, przedstawiła dotychczasowe osiągnięcia naukowe instytutu w zakresie badania relacji między sztuką a biznesem. Po powitaniu głos zabrał gość specjalny – prof. Giovanni Schiuma (Arts for Business Institute, University of Arts London), który w inspirującym wystąpieniu omówił zagadnienia współpracy środowiska artystycznego i biznesowego – w kontekście barier i szans. W kolejnych częściach seminarium odbyły się dwie dyskusje panelowe. W pierwszej głos zabrali: prof. dr hab. Paweł Kowalewski z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, CU Art., dr Ewa Łabno-Falęcka z Mercedes Benz-Polska, dr Agnieszka Wincewicz-Price z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Katarzyna Meissner z Santander Bank Polska oraz Sławomir Stępniewski z Denstu Aegis Network Polska. Dyskutanci zastanawiali się nad tym, co biznes może zaoferować sztuce. Zauważyli dualizm natury sztuki i biznesu oraz podkreślili konieczność prowadzenia dialogu.     Druga dyskusja panelowa dotyczyła współpracy z perspektywy sztuki. W panelu głos zabrali: Anna Proszowska-Sala z Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Igor Gałązkiewicz z Anegre, Magdalena Kąkolewska z Fundacji Artystyczna Podróż Hestii oraz Andrzej Nitecki z Polskiego Stowarzyszenia HR. Paneliści zastanawiali się nad koniecznością edukowania artystów w dziedzinie biznesu, w szczególności kształtowania postaw przedsiębiorczych. Podkreślali znaczenie zachowania równości stron i elastyczności w szukaniu wzajemnie korzystnych rozwiązań, a także przytaczali przykłady skutecznej oraz nieskutecznej współpracy na styku sztuki i biznesu. Część plenarną zakończyło wystąpienie Katarzyny Szczepaniak z British Council dotyczące wykorzystania sztuki w doskonaleniu kompetencji lidera. Drugą część seminarium stanowiły równolegle realizowane interaktywne warsztaty ukazujące praktyczne sposoby łączenia sztuki i biznesu. Prowadzili je Katarzyna Szczepaniak (British Council), Anna Palacz-Brzezińska (Art Transfer), Bartosz Jurkowski (Klub Komediowy).     Seminarium stanowiło udane forum wymiany wiedzy i doświadczeń oraz proponowania rozwiązań mających prowadzić do zwiększenia transferu wiedzy na płaszczyźnie międzysektorowej, rozwoju współpracy sektorów kreatywnych i tradycyjnych, a także ukazywało możliwości czerpania inspiracji i korzystania z dziedzin artystycznych przez przedsiębiorców, kadrę kierowniczą firm, osoby tworzące produkty i usługi, zajmujące się marketingiem, a także specjalistów HR (sztuka dla biznesu). Z drugiej zaś strony istotne było zwrócenie uwagi na rozwój kom-petencji przedsiębiorczych wśród przedstawicieli świata artystycznego (biznes dla sztuki). W związku z seminarium przygotowano publikację Sztuka dla biznesu. Wspieranie kreatywności w organizacji. Opisano w niej przykłady różnych sposobów korzystania z wybranych dziedzin artystycznych na potrzeby biznesu. Artykuł pochodzi z serwisu Gazeta.SGH.


24 października, 2019 przez admin

Czy zastąpią nas roboty? Analiza wpływu sztucznej inteligencji oraz innych technologii na rynek pracy. Część 3.

Adam Pokrzywniak Pierwsza część artykułu Druga część artykułu   Na jakie studia wysłać swoje dzieci?   Przytoczone w poprzednich częściach artykułu źródła wskazują, że wzrost zapotrzebowania na pracę może zbalansować lub przekroczyć efekt redukcji zatrudnienia. Łatwiej jednak odpowiedzieć kto straci, niż kto zyska, bo analizy nie są jednoznaczne jeśli spróbować zsyntetyzować ich wyniki. Wspólny dla w/w raportów jest jednak wniosek, że zawody obejmujące proste, powtarzalne i rutynowe czynności są najbardziej narażone na automatyzację. Uwzględniając wyłącznie aspekt technologiczny (pomijając np. społeczne i polityczne uwarunkowania) ubędzie pracy dla kasjerów, magazynierów, pracowników produkcji, księgowych, analityków wykonujących głównie raporty i zestawienia, kadrowców oraz innych pracowników administracyjnych, a także kierowców a nawet informatyków odpowiadających za niektóre zadania administracyjne. Zyskają na wartości umiejętności i zdolności właściwe głównie ludziom, takie jak: kreatywność, inteligencja emocjonalna czy rozwinięte umiejętności poznawcze, które będą kształtować takie kompetencje jak krytyczne myślenie, rozwiązywanie problemów, doradzanie, przekonywanie. Maszyny potrafią tworzyć muzykę oraz obrazy, a być może nawet potrafią pisać proste opowiadania dla dzieci czy kryminały klasy „b”, ale komunikacja z ludźmi, szczególnie jeśli ma być ciekawa i finezyjna wymaga znajomości kontekstu kulturowego. Sarkazm, miłość, współczucie, serdeczność, poczucie humoru czy zdrowy rozsądek wydają się trudne do automatyzacji (na szczęście). Rozwój w zakresie sztucznej inteligencji, wg niektórych, podważa wcześniejsze zdania. Maszyny bowiem, szczególnie w zakresie analizy informacji i podejmowania decyzji radzą sobie coraz lepiej, w niektórych obszarach lepiej niż ludzie. Odczytywanie ludzkich emocji i nastrojów może także z czasem wychodzić maszynom lepiej niż nam, ludziom. Inteligencja ta, nawet jeśli ma wymiar emocjonalny, pozostanie wszakże sztuczna. W czasach, gdy tyle się mówi o autentyczności, także w kontekście biznesowym, nie sądzę, abyśmy byli skłonni masowo zamienić relacje interpersonalne na kontakty z robotami. Ale oczywiście: pożyjemy – zobaczymy. O ile ubędzie pracowników obsługi klienta, to przybędzie tych, którzy tych klientów mają zrozumieć i przekonać. Kasy w supermarketach staną się samoobsługowe, ale być może na hali supermarketów będzie więcej osób, które mogą doradzić jaki produkt wybrać. Za uzupełnienie towaru na półce będzie odpowiadać robot (pewnie taki, który nie będzie stwarzać zagrożenia dla ludzi), ale między tymi półkami być może będzie można spotkać specjalistów, którzy podzielą się poradą dietetyczną lub zademonstrują jak obsługuje się najnowocześniejszego robota kuchennego czy sprzątającego. Zwiększy się zapotrzebowanie na inżynierów sprzedaży, menedżerów, projektantów. Będziemy potrzebować więcej nauczycieli, mentorów czy coachów. Oby nie zabrakło lekarzy, pielęgniarzy, specjalistów opiekujących się dziećmi oraz osobami starszymi, a także psychoterapeutów. Naturalnie, zmiany na poszczególnych rynkach nie będą jednorodne, tj. inaczej zmieni się struktura zatrudnienia w Indiach w porównaniu z krajami Europy zachodniej czy USA. Japonia i Chiny, mimo geograficznej bliskości, także będą realizować inne scenariusze. W dużym uproszczeniu, zgodnie z raportem MGI można będzie obserwować następującą zjawiska w zakresie popytu na pracę w poniższych kategoriach zawodowych:   Żródło: Bughin, J., Manyika, J., & Woetzel, J. (2017). Jobs lost, jobs gained: Workforce transitions in a time of automation. McKinsey Global Institute. LINK DO ŹRÓDŁA Zgodnie z powyższą grafiką można się spodziewać następujących trendów: – prosta praca fizyczne – mocne spadki zapotrzebowania w rozwiniętych gospodarkach, bez z zmian w gospodarkach rozwijających się – obsługa klienta – bez zmian wielkości popytu w krajach rozwiniętych i znaczne wzrosty w krajach rozwijających się – skomplikowana praca fizyczna, w nieprzewidywalnym środowisku – niewielkie spadki w krajach rozwiniętych i niewielkie wzrosty w krajach rozwijających się, itd… Powyższe podsumowanie dotyczy zmian netto, tj. różnicy między wzrostami a spadkami. Niewielkie zmiany lub brak zmian nie oznaczają brak ruchu w danym obszarze. Utrzymanie zbliżonego poziomu popytu na pracowników obsługi klienta w gospodarkach rozwiniętych oznacza w istocie bardzo duże ruchy związane z redukcją stanowisk w infoliniach czy kasjerów, ale zwiększy się liczba inżynierów sprzedaży, przedstawicieli handlowych oraz osób, które mają zadbać o komfort klientów. Zapotrzebowanie na lekarzy będzie rosnąć wszędzie. Nauczyciele szkolni także powinni notować wzrosty popytu zarówno w gospodarkach rozwiniętych oraz rozwijających się. Wzrośnie zapotrzebowanie na inżynierów, w tym szczególnie na informatyków. Dobrze powinni się mieć architekci, projektanci i artyści, choć w tym ostatnim przypadku pewnie najtrudniej jest przewidzieć pomyślność zatrudnienia. Niewątpliwie warto się uczyć długo i wytrwale. Analiza PWC pokazuje bardzo silny związek między wykształceniem a ryzykiem automatyzacje danego zawodu – korelacja między wykształceniem a tym ryzykiem wynosi 0.554 (grafika poniżej).   Źródło: Hawksworth, J., Berriman, R., & Goel, S. (2018). Will robots really steal our jobs?: An international analysis of the potential long term impact of automation. PwC. LINK DO ŹRÓDŁA   Przy okazji się wyborów politycznych (mimo tego żartu, dyskusji o bieżącej polityce wolałbym uniknąć J) warto zwrócić uwagę na plany wydatków na edukację różnych sił politycznych. Wysokość nakładów na szkolnictwo, obliczonych jako ich stosunek do PKB, wykazuje bardzo silny związek z ryzykiem automatyzacji istniejących stanowisk pracy – negatywna korelacja na poziomie -0.77. Podobna, choć słabsza jest zależność między wspomnianym ryzykiem a liczbą uczniów przypadających na jednego nauczyciela w szkołach podstawowych. Innymi słowy, im więcej poszczególne Państwa inwestowały w edukację, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że osoby zatrudnione w tych krajach stracą pracę w wyniku postępującej automatyzacji. Patrząc na naszą cześć Europy niepokojąca jest wysoka siła związku między stopniem uprzemysłowienia (rozumianym jako udział osób zatrudnionych w firmach produkcyjnych w stosunku do wszystkich zatrudnionych) a ryzykiem automatyzacji pracy – korelacja 0.536 (grafika poniżej). Polskę może dotyczy to w mniejszym stopniu, ale udział zatrudnionych w przemyśle w takich krajach jak Czechy czy Słowacja wynosi prawie 30%.   Źródło: Hawksworth, J., Berriman, R., & Goel, S. (2018). Will robots really steal our jobs?: An international analysis of the potential long term impact of automation. PwC. LINK DO ŹRÓDŁA   (Nie)przyjazne chatboty   Choć rozwój technologii i jej aplikacja mogą zaskakiwać w niektórych odsłonach, to w dalszym ciągu w wielu obszarach ludzie wydają się niezastąpieni. Mimo postępu w zakresie prac nad językiem naturalnym (NLP – natural language procesing; pojęcie języka naturalnego pozwala odróżnić ten rodzaj języka od języków sztucznych, np. tych, których używają programiści), nie wynaleziono do tej pory chatbota, który byłby tak sprawny, że nieodróżnialny od człowieka. Testu Turinga nie przeszedł w stu procentach jeszcze żaden chatbot. Test ten zawdzięcza swoją nazwę Alanowi Turingowi, który w 1950 opisał system, który miałby naśladować ludzkie myślenie. Na razie żaden z robotów nie oszukał sędziów […]


17 października, 2019 przez admin

Czy zastąpią nas roboty? Analiza wpływu sztucznej inteligencji oraz innych technologii na rynek pracy. Część 2.

Adam Pokrzywniak Pierwsza część artykułu   Dlaczego wciąż jest tyle pracy?   Optymizm autorów raportów wspomnianych w pierwszej części tego artykułu wynika z obserwacji wcześniejszych rewolucji technologicznych. Historia pokazuje, że postęp, choć pozbawia tymczasowo część osób pracy, to w dłuższej perspektywie prowadzi do zwiększenia zatrudnienia oraz przyspieszenia wzrostu realnych wynagrodzeń. Po wspomnianej pauzie Engelsa, czyli zamrożeniu wynagrodzeń przez około 50 lat, po 1850 roku płace zaczęły wzrastać szybciej niż produktywność, czyli klasa pracująca zaczęła otrzymywać większy udział w tworzonej wartości dodanej. Powstały nowe zawody związane z produkcją i utrzymaniem maszyn – pojawiło się zapotrzebowanie na operatorów, mechaników inżynierów i finansistów oraz menedżerów.  Szerokie zastosowanie komputerów pozbawiło pracę maszynistki, sekretarki oraz księgowych – w USA komputeryzacja doprowadziła do zwolnienia ok. 3,5 mln osób od 1980 roku. Masowe zastosowanie komputerów stworzyło jednak zapotrzebowanie na nową pracę, które znacznie przewyższyło redukcję zatrudniania. Powstało ponad 19 mln stanowisk związanych z produkcją komputerów i oprogramowania, zatem po odjęciu redukcji zatrudnienia, przybyło pracy dla ponad 15 milionów ludzi (grafika poniżej).   Żródło: Bughin, J., Manyika, J., & Woetzel, J. (2017). Jobs lost, jobs gained: Workforce transitions in a time of automation. McKinsey Global Institute. LINK DO ŹRÓDŁA   Biznes, którego symbolami stały się takie firmy jak Microsoft czy IBM zatrudnia ok 3 mln osób.  Ponadto, pojawiły się nowe zawody związane z użytkowaniem komputerów – graficy komputerowi, analitycy, administratorzy systemów IT, cały sektor e-commerce oraz pracownicy call centers, które prawie nie istniały przed pojawieniem się komputerów. Wynalezienie samochodów pozbawiło pracy kowali czy rymarzy, ale dało zatrudnienie w ogromnej dziś branży motoryzacyjnej. Ponadto, pojawiły się nowe zawody związane z budową oraz utrzymaniem całej infrastruktury komunikacyjnej – chodzi nie tylko o budowę dróg i mostów, masowe wykorzystanie samochodów stworzyło nowe stanowiska w branży turystycznej i gastronomicznej (motele i bary) oraz zdynamizowało rozwój przemysłu energetycznego (rafinerie, stacje benzynowe). Bardzo ciekawy jest przypadek bankomatów. Wydaje się, że ich pojawienie się powinno stanowczo zredukować zatrudnienie w bankowości. Główną rolą osób pracujących w placówkach bankowych było przyjmowanie i wypłacanie pieniędzy. Bankomaty przyczyniły się jednak do istotnego wzrostu zatrudniania w obszarze obsługi klienta w bankach. Zmienił się jednak zakres zadań i kompetencji, zamiast obsługi kasowej pracownicy oddziałów bankowości zmienili się w doradców, którzy skupiają się na analizie potrzeb klientów i sprzedaży coraz bardziej wyrafinowanych produktów finansowych. Automatyzacja wpłat i wypłat znacznie obniżyła koszty operacyjne oddziałów banków, co pozwoliło na dalszy rozwój całego sektora finansowego. Nowa oferta bankowości detalicznej wymagała zatrudnienia osób o nowych kompetencjach – skrupulatność oraz umiejętność liczenia zostały zastąpione przez kompetencje społeczne związane z diagnozą potrzeb klientów oraz przekonywaniem ich do zakupu szerokiej gamy produktów pożyczkowych oraz inwestycyjnych. Rozwój motoryzacji stanowi analogiczny przypadek. Zwiększona wydajność obserwowana w fabrykach Forda w pierwszej połowie ubiegłego stulecia doprowadziła do obniżki cen samochodów oraz wyższej jakości tych produktów. To wywołało zwiększony popyt na samochody, co następnie pociągnęło za sobą wzrost zatrudnienia w fabrykach. Pomiędzy rokiem 1909 a 1915 produktywność wzrosła blisko trzykrotnie (liczona, jako liczba samochodów produkowanych na jednego pracownika), cena modelu „T” spadłą o połowę, a sprzedaż wzrosła trzydziestokrotnie. Ten zwiększony popyt na samochody nie mógł zostać zaspokojony przez dodanie nowych maszyn. Pomijając fakt, że samo „dołożenie” nowych maszyn generuje pracę – ktoś musi je zaprojektować, sprzedać, kupić, zmontować i później obsługiwać oraz serwisować – zwiększona produkcja generuje konieczność zatrudniania osób w innych działach na stanowiskach, których zautomatyzować w danym momencie się nie da. Patrząc na historię postępu technologicznego, były to stanowiska związane z zarządzaniem, marketingiem, planowanie czy finansami.   Żródło: Bughin, J., Manyika, J., & Woetzel, J. (2017). Jobs lost, jobs gained: Workforce transitions in a time of automation. McKinsey Global Institute. LINK DO ŹRÓDŁA     Dlaczego historia przestała się powtarzać?   Skoro automatyzacja w odległej przeszłości prowadziła do zwiększenia zapotrzebowania na pracę i wyższych pensji, dlaczego w ostatnich trzech dekadach związek ten się rozszczepił w niektórych krajach rozwiniętych? W USA po roku 2000, mimo utrzymania tempa wzrostu produktywności (output per hour), mediana realnych wynagrodzeń stanęła w miejscu.   Źródło: Frank, M. R., Autor, D., Bessen, J. E., Brynjolfsson, E., Cebrian, M., Deming, D. J., … Rahwan, I. (2019). Toward understanding the impact of artificial intelligence on labor. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America LINK DO ŹRÓDŁA   Interpretacji tego stanu rzeczy jest kilka. Jedni winią off-shoring produkcji oraz usług – nie chodzi tylko o przenoszenie produkcji do dalekiej i środkowej Azji, ale także tworzenie BPO oraz SSC, które powstają między innymi w Polsce. Inni podkreślają, że tempo automatyzacji jest zbyt wolne, natomiast rozwój sztucznej inteligencji może zdynamizować wzrost produktywności prowadząc do wyższych dochodów kapitalistów oraz klasy pracującej. Najbardziej przekonujące, kompleksowe wytłumaczenie tego zjawiska przedstawiają, wg mnie, Daron Acemoglu z MIT oraz Pascual Restrepo z Boston University. Po pierwsze, uważają, że automatyzacja sama w sobie nie musi prowadzić do zwiększenia produktywności, która pociąga podwyższony popyt na pracę. Niektóre technologie pozwalają znacznie zredukować zatrudnienie i powodują relatywnie mniejsze (w stosunku do redukcji zatrudnienia) wzrosty produktywności. Przedsiębiorstwa decydują się na taką automatyzację, bo faktycznie obniża to trochę koszty, ale obniżka jest na tyle nieduża, że nie pozwala ona na spadek cen, jak we wspomnianym przykładzie Forda „T”. Analiza robotyzacji w USA wykonana także przez Acemoglu i Restrepo prowadzi do wniosku, że instalacja jednego robota skutkuje utratą pracy kilku zatrudnionych osób oraz prowadzi do obniżki wynagrodzeń. Liczba osób zwolnionych waha się w przedziale 3-5,6 osób. Co ciekawe, podobne badanie wykonane w Niemczech nie potwierdziło tych zależności, tj. robotyzacja nie prowadzi u naszych zachodnich sąsiadów do redukcji zatrudnienia, choć wpływa negatywnie na poziom płac – przyczyny tego stanu rzeczy będą jeszcze omawiane w kolejnych częściach artykułu. Niektóre technologie, choć pozwalają na obniżenie kosztów przez redukcję zatrudnia, pogarszają niestety jakość produktów, więc popyt ze strony klientów nie wzrasta. Przykładem mogą być automatyczne, telefoniczne biura obsługi klienta (oczywiście nie wszystkie). Produkujemy taniej, ale nie możemy sprzedać więcej, bo klienci są mniej zadowoleni z serwisu. Taką automatyzację Acemoglu i Restrepo określają jako so-so technologies. Automatyzacja sama w sobie, szczególnie jeśli prowadzi do niewielkich wzrostów produktywności, skutkuje w obniżeniu zapotrzebowania na pracę i redukcji zatrudnienia oraz zamrożeniu wynagrodzeń. Jeśli skala tych zjawisk jest […]